środa, 22 października 2014




Poczułam, że czas na nowe...Ten blog powstał z pewną intencją, której moc już osłabła. Dlatego zdecydowałam się utworzyć nowy, z nowymi energiami, świeżą głową i pomysłami. Są tam umieszczane na bieżąco wszystkie moje obrazy oraz przesłania, które poczułam, że powinny się znaleźć. 


Będę szczęśliwa jeśli zechcecie tam zajrzeć i zadomowić się :)
Oto adres nowego bloga: http://obrazyintuicyjne.wordpress.com/






piątek, 24 stycznia 2014

Pieśń Duszy


Pamiętacie jak Joszua zdjął mi jakieś zasłony z uszu ? Otóż zaczęłam dostrzegać efekty tego... Najpierw grając na misie POCZUŁAM w uszach jej wibrację. Zaskoczyło mnie to. Potem spotkałam się w swojej Piramidzie Świetlnej z pewną Istotą. Nagle w lewym uchu przez chwilę usłyszałam i POCZUŁAM dźwięk, wibrację. Potem w fizycznej rozmowie z moim nowym Przyjacielem usłyszałam słowa, które prawdopodobnie otworzyły jakąś klapkę w moim umyśle  Otóż powiedział, że często słucha swoich wibracji. A wczoraj wieczorem postanowiłam zobaczyć co się dzieje w Mieście Świętego Płomienia. Było cicho i spokojnie. Pojawił się tylko Joszua. Moją uwagę przyciągnął ucisk na prawej skroni. Skupiłam się na tym miejscu i nagle usłyszałam cichutką wibrację w prawym uchu. Skupiłam się na tym dźwięku i słuchałam zafascynowana. Co to jest ? spytałam. To Pieśń twojej Duszy - odpowiedział Joszua, twój energetyczny podpis. Wsłuchuj się w nią jak najczęściej, wyczul swój fizyczny słuch na jej wibrację. Będzie to dla ciebie kolejny sposób na rozpoznawanie tego co służy twojemu najwyższemu dobru, a co niekoniecznie. Jeśli usłyszysz dźwięk, który będzie dla ciebie nieprzyjemny, bolesny, będzie to dla ciebie ostrzeżenie, że coś jest nie tak.
Kolejny raz otrzymuję potwierdzenie jak ważna jest wymiana informacji i dzielenie się swoimi przeżyciami. To nas niesamowicie inspiruje i pobudza do naszego własnego rozwoju.

Szyszynka


Wczoraj przeżyłam coś niesamowicie mocnego. Zaczeła mnie boleć głowa. Zastanawiałam się, czy to jakiś zwykły ból, czy jest to związane z energiami. Mój Przewodnik Nordus powiedział, że rozszerza mi się szyszynka, żebym nie brała żadnych proszków, żebym piła dużo wody i położyła się do łóżka. Tak zrobiłam. Mimo wielkiego bólu starałam się nie zwracać na niego uwagi, obserwowałam co się dzieje w tej mojej biednej głowie. Coś się rozszerzało. Najpierw czułam ucisk od strony mózgu na podniebienie z tyłu, potem rozszerzały mi się kości policzkowe, potem ucisk z tyłu głowy, na skronie. Przy tym wszystkim bardzo mocno czułam serce, momentami aż mnie to bolało, tak było intensywne. Spytałam się czy mogę jednak wziąć jakiegoś procha ? Nie, nic nie bierz, bo zatrzyma to cały proces i trzeba będzie zaczynać od początku. Potem za przeproszeniem poszłam zwymiotować. Wróciłam, ból troszkę zelżał. A potem usłyszałam jak Nordus mówi do mnie: otwórz oczy. Nie mam siły ! Otwórz oczy, no dobra, otworzyłam i co ? Zobacz nad głową świecący punkt. Patrzę, patrzę, nic nie widzę ! Dobra zamknij oczy. No dobra mówię, teraz widzę. Zobaczyłam ten świecący punkt nad swoją głową, zaczął się przybliżać i wszedł mi do głowy. Potem zamienił się w mały, złoty lejek rozszerzeniem skierowany ku górze. Nordus powiedział, że to jest moja Gwiazda Duszy. Wreszcie koło północy ból zaczął pomału ustępować. Trwało to wszystko około dziesięciu godzin. Tak poczułam, żeby o tym napisać, może komuś pomoże zrozumieć co się dzieje z nim samym ?

Miasto Wielkiego Świętego Płomienia


A tym razem udałam się do Miasta Wielkiego Świętego Płomienia. Znalazłam się w jakby kryształowej świątyni, w której było mnóstwo Istot. Pośrodku świątyni był jakby hologram Ziemi, wokół którego stały te wszystkie Istoty. Stanęłam z boku, przyglądałam się i nauczona doświadczeniem czekałam aż wyczują energetycznie moją obecność. Byli tam wszyscy Wniebowstąpieni Mistrzowie i Archaniołowie. Zobaczyłam między innymi Joszuę, Marię, Magdalenę, Saint Germaina, Kuthumi, Metatrona i wielu innych. Dostrzegli mnie w końcu i powitali. Powiedzieli, że cieszą się, że zaczynam przejawiać wreszcie swoją Moc, że powraca moja pamięć. Powiedzieli, że jestem ich emisariuszem i moja rola jest ogromna tam, na Ziemi. Cały czas pracują nad moją eneergetyką. Położyli mnie na kryształowym stole. Joszua i Saint Germain robili mi "zabieg". Joszua stał przy głowie, Saint Germain przy stopach. Chodziło o uaktywnienie kodów przywracających pamięć.
Znowu ? - spytałam. Zaśmiali się i powiedzieli, że w Piramidzie Światła to był zaledwie początek. Trochę ten proces potrwa. Zdjęli mi jakby zasłonę z oczu i uszu oraz jakąś blokadę z serca. Spytałam czemu miałam to wszystko pozakładane ? Powiedzieli, że moja moc była zbyt wielka i nie mogłam mieć za wcześnie do niej dostępu. Dopiero teraz świat jest gotowy, dopiero teraz ja zaczynam być gotowa. Teraz pamięć zacznie do mnie powracać lawinowo. Blokady zostały ponakładane w mojej energetyce zanim się wcieliłam, żebym nie narobiła zbyt dużego zamieszania 
Jest wiele Istot takich jak ty. One też pomału zaczną się budzić na to kim są i co mają do zrobienia. Zasłony zapomnienia zacznają opadać. Powraca pamięć.

sobota, 11 stycznia 2014


Weszłam ponownie do Piramidy Światła po to, by aktywować trzecie oko. Zrobiłam to dwa razy. Najpierw tuż przed zapadnięciem w drzemkę. Czułam wtedy jak trzecie oko pulsuje. Potem już świadomie w medytacji. Wypowiedziałam słowa: Mocą obecności Jam Jest zarządzam całkowite otwarcie trzeciego oka na obrazy, energie i wibracje. Wtedy pojawił się przede mną Joszua i powiedział: pracujesz z kolorami, energiami. Poprzez obrazy przekazujesz ludziom swoją energię i nasze światy, musisz zatem lepiej widzieć, żeby dobrze wykonywać swoją pracę. Dlatego usuwam ci dzisiaj pieczęć z trzeciego oka, otwieram je. Wtedy bardzo mocno poczułam serce i przyszła informacja, że jeśli ma to służyć najwyższemu dobru musi istnieć połączenie między trzecim okiem i sercem. Wszystko co zobaczę musi zostać przepuszczone przez serce, żeby miało wartość dla świata. Widziałam jak energia krąży w kole, przechodząc przez serce i trzecie oko. Zobaczyłam srebrzysto białe światło wystrzeliwujące z trzeciego oka.

A tym razem udałam się do Miasta Wielkiego Świętego Płomienia. Znalazłam się w jakby kryształowej świątyni, w której było mnóstwo Istot. Pośrodku świątyni był jakby hologram Ziemi, wokół którego stały te wszystkie Istoty. Stanęłam z boku, przyglądałam się i nauczona doświadczeniem czekałam aż wyczują energetycznie moją obecność. Byli tam wszyscy Wniebowstąpieni Mistrzowie i Archaniołowie. Zobaczyłam między innymi Joszuę, Marię, Magdalenę, Saint Germaina, Kuthumi, Metatrona i wielu innych. Dostrzegli mnie w końcu i powitali. Powiedzieli, że cieszą się, że zaczynam przejawiać wreszcie swoją Moc, że powraca moja pamięć. Powiedzieli, że jestem ich emisariuszem i moja rola jest ogromna tam, na Ziemi. Cały czas pracują nad moją eneergetyką. Położyli mnie na kryształowym stole. Joszua i Saint Germain robili mi "zabieg". Joszua stał przy głowie, Saint Germain przy stopach. Chodziło o uaktywnienie kodów przywracających pamięć.
Znowu ? - spytałam. Zaśmiali się i powiedzieli, że w Piramidzie Światła to był zaledwie początek. Trochę ten proces potrwa. Zdjęli mi jakby zasłonę z oczu i uszu oraz jakąś blokadę z serca. Spytałam czemu miałam to wszystko pozakładane ? Powiedzieli, że moja moc była zbyt wielka i nie mogłam mieć za wcześnie do niej dostępu. Dopiero teraz świat jest gotowy, dopiero teraz ja zaczynam być gotowa. Teraz pamięć zacznie do mnie powracać lawinowo. Blokady zostały ponakładane w mojej energetyce zanim się wcieliłam, żebym nie narobiła zbyt dużego zamieszania 
Jest wiele Istot takich jak ty. One też pomału zaczną się budzić na to kim są i co mają do zrobienia. Zasłony zapomnienia zacznają opadać. Powraca pamięć.

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Piramida Światła


Nowy Rok sprawił, że zmieni się chyba charakter tego bloga. Oprócz przesłań będą tutaj teraz moje Duchowe Podróże. Broniłam się przed tym mocno, ganiłam siebie w myślach: po co, to za bardzo osobiste, mnóstwo ludzi to robi, kto to będzie chciał czytać ? Ale moja Dusza naciska, żeby się tym dzielić. Naburmuszona zadałam jej pytanie: czemu ma to służyć ? 
Chodzi o poszerzanie świadomości. Chodzi o to, by inspirować inne Istoty do ich samodzielnych podróży. Chodzi o to, by pokazać, że taka możliwość istnieje. Chodzi o to, by wibracje różnych światów miały możliwość się wymieniać, mieszać, łączyć i przenikać. To sprawi, że szybciej będziemy w stanie zakotwiczyć energie z innych wymiarów tutaj, na Ziemi. W ten sposób możecie też doznawać stanów, które są wszechobecne w wyższych wymiatrach. Możecie pławić się w energiach harmonii, spokoju, miłości i szczęścia. Jeśli to poczujecie całą swoją Istotą, zapragniecie doświadczać tego częściej. A jeśli jedna osoba wibruje tym naprawdę - zaczyna to dotykać osoby, które są w jej otoczeniu. W ten sposób te energie są "rozsiewane" po waszym świecie. W ten właśnie sposób przenikają się nasze światy.

Dlatego już nie dyskutuję i dzielę się swoimi Duchowymi Podróżami (czytaj podróżami w krainie Ducha  )
Postanowiłam w medytacji udać się na Słońce, zobaczyć cywilizację, która tam istnieje. Spytałam o pozwolenie, czy mogę się rozejrzeć. Usłyszałam odpowiedź: tak, ty możesz, jesteś w stanie wytrzymać nasze wibracje. Nie mogłam ich zobaczyć, ale usłyszałam że oni nie mają formy, są energią, myślą, wibracją. Powiedzieli, że mają dla mnie takie specjalne miejsce, do którego moge się udać zawsze, kiedy będe miała ochotę. Była to Piramida Światła. Mieniła się wszystkimi kolorami tęczy, ale mogła zmieniać się we wszystko, cokolwiek sobie wymyśliłam. Mogła być ośnieżonymi szczytami, czy dżunglą pełną dzikich zwierząt. Usiadłam na środku, na miękkim fotelu, dokładnie pod wierzchołkiem, w centrum piramidy. Chciałam, żeby teraz była to tylko Piramida Światła. Kolor jakim emanowała też mogłam sobie wybrać. W zasadzie zależało to od tego, co jest mi w danym momencie potrzebne. Oni powiedzieli, że w tej piramidzie będę wchałaniała w siebie kody otwierające moją pamięć. Zatem usiadłam i cała piramida zrobiła się złota. Zaczął na mnie spływać złocisty pył. Spytałam w jakim celu ? Okazało się, że wzmacnia on słońce, które powstało w moim sercu 5 dni wcześniej. Łączy je jeszcze mocniej ze Świętym Umysłem. To światło sprawia, że ten blask będę rozsiwewała gdziekolwiek się pojawię... ( och jak wrzeszczy teraz moje ego: ty oszalałaś, żeby pisać takie rzeczy ! Hihihi, a niech tam, niech sobie wrzeszczy  )
Potem ze złotego prysznica zrobił się złoty wir, który objął mnie całą. Usłyszałam, że teraz płynie w moim kierunku wielki strumień obfitości, skoro wyraziłam taką intencję. Wszystko po to, bym spełniając marzenia i podróżując roznosiła ten złocisty blask po świecie. Taka moja misja między innymi 

środa, 21 sierpnia 2013

Jednorożec


Ktoś ostatnio umieścił zdjęcie Jednorożca. Nigdy jakoś nie fascynowały mnie te zwierzęta, tym razem poczułam niesamowite wzruszenie... Postanowiłam porozmawiać z tą piękną Istotą.

Anioły otworzyły twoje serce, po to bym ja mógł dotknąć twojej Duszy. Zafascynowałem cię, zwróciłaś na mnie uwagę, bo nadszedł czas by pracować z Duszą i dla Duszy. Na ten czas zostanę twoim przewodnikiem, by wspierać cię w twojej misji rozmawiania z Duszami innych ludzi. Razem ze mną dotykać będziesz najbardziej czułych strun Duszy ludzkiej. Energia mojego rogu pomoże ci dotrzeć do najgłębiej skrywanych pragnień. Moje białe światło prowadzić cię będzie przez zakamarki ludzkiej psychiki, oświetlając cel z jakim Dusza przyszła tu, na świat. Gotowa już jesteś do współpracy ze mną. Imię moje Avatarion.

Od czasu jak zobaczyłam zdjęcie tego Jednorożca, czułam ogromną potrzebę namalowania Go dla siebie. Dopiero dzisiaj zauważyłam, że na tym zdjęciu jest symbol, który zobaczyłam kiedyś w medytacji, a łączę go z imieniem mojej Duszy... Stąd dzisiaj powstał obraz mojego Przewodnika Avatariona...



Przybyłem z dalekich światów by uleczyć twoją Duszę. Połączyć w Jedność, to co przez wieki było podzielone. Trzy warstwy twojej Jaźni na powrót stapiają się w Jedno, by Mocą swojej energii zabłysnąć jak latarnia. Dzisiaj w pełni odzyskałaś swoją Duszę. Od dzisiaj w pełni należy już ona do ciebie. Od dzisiaj w pełni możesz z nią współpracować. Świętuj narodziny swojej świadomości w poczuciu Jedności. Od dzisiaj z mocą kroczyć będziesz przez życie, a ja Avatarion, kroczyć będę u twego boku by wspierać cię i dodawać sił.


Tak wiele wzruszeń przy malowaniu tego obrazu. Najważniejsze, że znowu wróciłam do siebie...Dziękuję.

środa, 26 czerwca 2013

Druga Klanowa Matka - Strażniczka Mądrości

Strażniczka Mądrości jest Matką, która ma dostęp do Kamiennych Bibliotek. Mówi nam o tym, że w Kamieniach zawarty jest zapis życia naszej Planety. Uczy nas jak rozmawiać z Narodem Kamieni. Strażniczka Mądrości uczy nas też jak szanować prawdę. Uczy nas o tym, że każdy ma swój Święty Punkt Widzenia, ponieważ każdy doświadcza życia na swój sposób. Mówi o tym w jaki sposób rozmawiać z ludźmi, by ten Święty Punkt uszanować, by nie forsować na siłę swojego zdania, swoich przekonań. Szanując prawdę każdego człowieka stajemy się dla innych ludzi Przyjaciółmi. Uczy nas w jaki sposób wchodzić w relacje z innymi by zawsze szanować ich Świętą Przestrzeń. 
Możemy wzywać Strażniczkę Mądrości, 

  • jeśli chcemy nauczyć się jak rozmawiać z Kamiennymi Istotami, aby uzyskać dostęp do historii Ziemi, 
  • aby odbudować przyjaźń, 
  • aby pomóc sobie w szanowaniu prawdy wszystkich istot. 
  • jeśli chcemy odzyskać pamięć naszych minionych wspomnień, po to aby wykorzystać je do naszego rozwoju
25 czerwca 2013
Moja pierwsza praca ze Strażniczką Mądrości to rozmowa z kryształem górskim, który dostałam od Basi. Powiedziała, że chciał do mnie iść. Ciekawa byłam dlaczego i wczoraj wreszcie się dowiedziałam.


Nazywaj mnie Promyczkiem. Jestem strażnikiem twoich snów. Wypowiedziałaś intencję, że chcesz pamiętać sny, które są ważne dla ciebie, sny przekazujące wiedzę, więc pojawiłem się ja. Pomagam ci zachować klarowność i jasność myśli zaraz po przebudzeniu. Zawsze rano weź mnie do ręki i przypominaj sobie swoje sny. Zapisuj je, wiele ci powiedzą, wiele cię nauczą. Ten znaczek na jednym z moich boków symbolizuje oko, które jest zawsze otwarte kiedy ty śpisz. Widzi i zapamiętuje wszystko za ciebie. Ustawiaj mnie tak, aby to "oko" podczas snu było skierowane w twoją stronę. Trzymając mnie teraz w dłoniach wypowiedz intencję: "Programuję cię na zapamiętywanie wszystkich ważnych dla mnie snów. Niech tak się stanie" 


Jest jeszcze jeden ciekawy motyw w opowieści o Strażniczce Mądrości. To Śnieżynki, które mówią nam o tym, że każdy człowiek ma swój własny Płatek Śniegu. W czasie ciepłych miesięcy pojawiają się Deszczowe Krople. Te miesiące sprzyjają rozwijaniu się marzeń. 
I tu przypomniał mi się jeden z moich ostatnich Aniołków i przesłanie do niego, które tak pięknie pasuje do tej historii...


Jestem Aniołem rodzących się Pragnień

Czekam cichutko i spokojnie, aż to co wam w Duszy gra wykiełkuje i zobaczy światło dzienne. Rodzę się we łzach radości. Jeśli coś tak mocno poruszy waszą Duszę, że po policzkach spłynie łza, wiedzcie, że to Ja. I idźcie za tym głosem, nie ustając nigdy w swych marzeniach i pragnieniach.

Gdy pojawiają się miesiące mroźne marzenia muszą pozostać w postaci skrystalizowanej, dopóki nie skończy się pora odpoczynku i refleksji. Potem przychodzi wiosna i Płatki Śniegu roztapiają się wnikając w ciało Matki Ziemi. Dzięki temu Ona zna wszystkie nasze marzenia i wizje.
Czy to nie piękna opowieść ? 
Pozostaje mi wymalować moją własną Śnieżynkę...

27 czerwca 2013
Wymalowałam swoją Śnieżynkę. Zawarłam w niej nie tyle swoje marzenia, co kierunki o których mówiła Strażniczka Mądrości. Jest 7 kierunków: wschód, zachód, północ, południe, poniżej, powyżej i wewnątrz. Odkryłam, że każdy płatek śniegu ma 6 ramion i środek, czyli 7 kierunków. Malując swoją Śnieżynkę wyszło mi, że łącząc się z Ziemią (kierunek poniżej), zapuszczając w niej korzenie czerpiemy z niej siłę. Wyciągając jak skrzydła ręce ku Niebu (kierunek powyżej), dostajemy życiodajną energię Światła, wtedy to  ze wszystkich czterech stron świata zasysamy energię, która nas wspiera. Ale nie tylko, tymi kanałami przekazujemy też światu, to co w nas najpiękniejsze. A ponad tym wszystkim błyszczy nasze serce, które nieustannie promieniuje Miłością.  



2 lipca 2013
Mam na tarasie taką misę z kamieniami pozbieranymi z pola. Anilalah tak mnie zainspirowała. 



Wczoraj zrobiłam sobie medytację z jednym z nich. Jakież było moje zaskoczenie, gdy przemówił do mnie wierszem...


Nagrzany słońcem polny kamień
wędruje ze mną ramię w ramię
Przelewa ciepło do mych rąk
stąd wiedzę czerpię jakby z ksiąg
W nim mądrość Ziemi stara tkwi
i z niej się właśnie zwierzył mi
Mam w sobie mądrość wieków stu
są to historie jak ze snu
Koleje świata toczą się
by w końcu we mnie zawrzeć się...




5 lipca 2013
Dzisiaj całkiem "niechcący" porozmawiałam z Różą, moim ukochanym kwiatem. Róża jest jak Kobieta...


Moja Uzdrawiająca Moc ma wiele aspektów. Przede wszystkim kolor - przyciągam wzrok, przyciągam motyle, sprawiam, że zatrzymujecie się w chwili TU I TERAZ, żeby podziwiać moje piękno. Następny atut: zapach. Tak słodki i rozkoszny, że wciągając go do płuc, wciągacie jednocześnie słodycz życia. Działam również na wasz zmysł dotyku. Jeśli zechcecie dotknąć delikatnie moich płatków, poczujecie miękkość i aksamit pod palcami. Płatki Róży są jak skóra Anioła, dlatego kąpiel w nich jest tak drogocennym zabiegiem. Ala mam jeszcze kolce. One mówią wam o tym, że delikatność, łagodność i miłość w stosunku do mnie przyniesie wam cudowne doznania. Jednak przed kimś kto jest brutalny i nieostrożny będę się bronić. Nie pozwolę się skrzywdzić...

wtorek, 28 maja 2013

Pierwsza Klanowa Matka - Rozmawiająca z Krewnymi

Pierwsza z Klanowych Matek jest Matką Natury. Nazywana jest Rozmawiającą z Krewnymi. Przy czym krewni nie są tym, o czym myślimy. Nie jest to jej ludzka rodzina. Krewni to cała Natura: Matka Ziemia, Ojciec Niebo, Babcia Księżyc, Dziadek Słońce, Bracia i Siostry Zwierzęta, Kamienie, Lud Chmur, Drzewa - Stojący Ludzie, Wujkowie i Ciocie Żywioły. Tą Matkę reprezentuje kolor pomarańczowy oraz ogromny szacunek do każdej formy istnienia. Całe swoje życie poświęca na zrozumienie przejawów Natury. Rozmawia ze zwierzętami, drzewami, kamieniami. Stara się pojąć rytmy i cykle występujące w przyrodzie. Czuje respekt do czterech żywiołów. Czyta znaki z chmur, wczuwa się w to, co mają jej do powiedzenia drzewa. Otacza szacunkiem wszystko, co ją otacza. Wszystko, każdy przejaw życia jest dla niej świętością. Uczy się  od całej swojej Planetarnej Rodziny. Wszyscy są dla niej Nauczycielami na drodze ku wypełnianiu misji. Uczy nas, że ograniczenia związane z człowieczeństwem istnieją tylko wtedy, gdy mamy zamknięte serca. Jeśli pozwolimy im się otworzyć, wszystko co nas otacza przemówi do nas, jeśli tylko będziemy chcieli to usłyszeć. Misją pierwszej Matki Klanowej jest bycie Strażniczką Rytmu, uczenie nas jak sami mamy odnaleźć ten rytm i jak mamy szanować rytmy wszystkich innych istot. Jeśli to zrozumiemy, jeśli nauczymy się tego, naszym sercom nie pozostanie nic innego, jak wypełnić się miłością i obdarować nią wszystkie Dzieci Ziemi. 

Nie mam możliwości podróżować po Ziemi, spotykając się kolejno ze zwierzętami, ale wiem jak mogę poznawać wszystko co mnie otacza. W medytacji spotkam się z tym, z kim mam się spotkać. Mam swojego Opiekuna, moje Zwierzę Mocy - Wilka. Poprosiłam go, żeby towarzyszył mi w moich wyprawach, w moim poznawaniu Natury. 

30 lipca 2012 roku dostałam od niego takie przesłanie. 


Ja wskazuję ci drogę. Pokazuję którędy masz iść. Jestem przewodnikiem stada, samcem Alfa. Jestem silnym, pełnym energii zwierzęciem, podobnie jak ty. Naszym celem jest wskazywać kierunek, prowadzić. Ja nie mówię dużo, ja pokazuję. Przemawiam obrazami, docieram do podświadomości, działam na wyobraźnię. Jest we mnie ogromna moc i siła. Znoszę wszelkie przeciwności losu, traktując je jako dar, z nich się uczę. To czyni mnie silniejszym. Podążaj za mną, pokażę ci wiele dzikich, leśnych ścieżek, poprowadzę cię przez zakamarki twojej Duszy. Biegnij za mną, biegnij ile tchu.
To jest właśnie WOLNOŚĆ. Niczym nie skrępowany bieg przez dzikość życia. Deszcz, wiatr, mróz czy słońce - odbierasz wszystko całą sobą, całym ciałem, całą Duszą. Po to tu jesteś, by CZUĆ życie w każdej chwili swego życia. By biec ile sił w płucach, dokąd cię oczy poniosą. By być spontaniczną, radosną, silną, ognistą kobietą. Jesteś samicą Alfa. Jesteś Matką stada. Jesteś ŻYCIEM.

Wtedy było to dla mnie trochę szokujące, mocne, dziwne... teraz rozumiem, że była to zapowiedź tego co się stanie. 

27 maja 2013
W mojej pierwszej medytacji poszliśmy razem na polanę. Ciekawa byłam jakie zwierzę się pojawi. Przyszedł JEŻ. Zastanawiałam się co ma mi do przekazania...

Jestem zwierzęciem pełnym sprzeczności. Mam kolce, ale te kolce tylko chronią mnie przed zranieniem. W gruncie rzeczy nie jestem groźny. W środku, wewnątrz swojej istoty jestem miękki i bezbronny. Jeśli czuję się bezpieczny, można mnie spokojnie pogłaskać. Moje kolce, moja broń, zamienia się w miękkie futro. Moją Uzdrawiającą Mocą jest umiejętność wyczuwania niebezpieczeństwa i obrona swoich granic. Uczę, że każda istota musi mieć granice wewnątrz których czuje się bezpieczna. Uczę, jak ufając sobie rozpoznawać niebezpieczeństwo. Uczę kiedy - ufając sobie -  możemy swoją granicę, barierę otworzyć przed światem, przed ludźmi, czy przed konkretnym człowiekiem. Uczę rozpoznawania, kto może nam zaszkodzić, a kto jest naszym przyjacielem. Uczę czujności i umiejętności ochrony swojego otoczenia, swojej rodziny. Uczę wytyczania własnych granic. 

Dziękuję Ci Bracie Jeżu za tą cenną lekcję. 

28 maja 2013 
Dzisiaj pojawiła się SOWA. Mogłam się tego spodziewać, bo szukając kwatery na sierpniowe warsztaty z Mocy Kamieni, moją uwagę zwrócił pensjonat o nazwie Dolina Sów :)
A zatem na moją polankę przyleciała dziś Sowa i powiedziała tak: 
Jestem zwierzęciem nocnym. Widzę to, czego inni nie zauważają. Mam bystry wzrok, przenikający ciemność i mrok. Dostrzegam to co niewidoczne. Moją Uzdrawiającą Mocą jest wyostrzenie waszego ziemskiego wzroku. Przebijając się przez schematy i przekonania pomagam wam dostrzec to, co niewidoczne dla oczu. Rozpraszam mroki waszych umysłów byście widzieli więcej. Rozjaśniam to, co zaciemnia wasz ogląd. Mój bystry wzrok pozwala wam dostrzec ukryte aspekty każdej sytuacji. Ćwiczcie swój wzrok - ten fizyczny i ten duchowy. Wiele spraw się wtedy rozjaśni. 

To ciekawe, bo wczoraj w medytacji usłyszałam polecenie, żeby pracować z trójwymiarowymi obrazkami.
Dziękuję Sowo.

29 maja 2013

Anilalah wyjechała nad morze, a ja uświadomiłam sobie, że morze mam pod domem, trochę inne, ale równie piękne. Postanowiłam pomedytować dzisiaj nad moim morzem...

Było przepięknie, towarzyszyła mi nawet jedna z moich kotek - Julka 


Usiadłam, wystawiłam twarz do słońca i słuchałam cudownego śpiewu Skowronka. 

Cały czas borykam się z faktem, że jem jeszcze mięso. Przestaję jeść i ciągle do niego wracam, tak mnie to męczy, nie potrafię sobie z tym poradzić, wywołuje to we mnie taki dysonans. Usłyszałam dzisiaj jak Matka Ziemia mówi do mnie:
Witaj Córko, cieszę się że znowu do mnie wróciłaś. Wiedz, że akceptuję cię taką, jaka jesteś, podobnie jak wszystkie moje Dzieci. Jak mogłabym nie akceptować ciebie przez to, że jesz mięso, skoro akceptuję i kocham wszystkie moje dzieci, skoro akceptuję lwa polującego na zwierzynę, czy chociażby twojego kota łapiącego myszy i małe ptaszki. Taka jest Natura. Nie akceptuję tylko sposobu w jaki zapewniacie sobie pożywienie. Brak tu szacunku dla żyjących istot. Ważne żebyś pamiętała o wdzięczności dla tych istot, które poświęcają swoje ciała, by wam służyć. Jeśli zaakceptujesz siebie w pełni, tak jak ja to robię, pewnego dnia naturalnym się stanie odrzucenie tej formy pożywienia. Jednak nastąpi to tylko wtedy, jeśli w pełni zaakceptujesz i pokochasz w sobie to, że potrzebny ci jest jeszcze pokarm zwierzęcy. Musisz się z tym pogodzić, dopiero wtedy to odejdzie.

Potem opowiedziała mi o Skowronku:

Jego Uzdrawiającą Mocą jest przekazywanie wam przez swój śpiew radości i szczęścia. Zmusza was niejako do tego, byście spojrzeli w górę poszukując go wysoko ponad głową. Fruwa gdzieś w słońcu, trudno go zobaczyć. Jest malutki i niepozorny, a z całych sił wyśpiewuje dla was radość życia. Odwraca waszą uwagę od zmartwień, daje chwilę wytchnienia, zasłuchania i szczęścia z tego prostego powodu, że żyjecie, że jesteście na tym świecie i możecie cieszyć się chociażby tak ulotną chwilą jak śpiew skowronka – SZCZĘŚLIWEGO PTASZKA. 

Podziękowałam za tą cudną lekcję i akceptację, bardzo się wzruszyłam. Poczułam takie szczęście, że żyję, że jestem, że mam pod opieką kawałek Ziemi, że mogę wyjść z domu i usiąść nad morzem ( chociaż zwykle w tym miejscu rośnie kapusta, hihihihi).
Potem powędrowałam z aparatem i zrobiłam jeszcze kilka zdjęć. Zatrzymałam się przy mojej ukochanej Brzózce, którą nazywamy Zdzisio, na część mojego Taty, który zasadził ją ponad 10 lat temu i niedługo potem odszedł. Tata zmarł na raka, ale dla nas żyje właśnie tam, w tym pięknym drzewie... Popłynęły łzy wdzięczności dla Taty, że był ze mną tyle lat. Kiedyś miałam wielki żal do siebie, że pozwoliłam mu umrzeć. Mimo, iż wiedziałam, że był to jego wybór, wybaczenie sobie zajęło mi wiele lat...


Dzisiaj taka piękna lekcja wdzięczności, łagodności dla siebie, akceptacji i szczęścia. Dziękuję za to.



30 maja 2013
Dzisiaj na mojej polanie pojawił się... ŻYWIOŁ OGNIA
Jestem Żywiołem Ognia - potężnym i niebezpiecznym, ale niezbędnym. Pojawiłem się na twojej polanie, żeby nauczyć cię o swojej Uzdrawiającej Mocy. Jest nią ciepło i blask. Jest nią zagrzewanie do działania, rozniecanie iskry, która pobudza was do życia. Dzięki tej iskrze, którą macie w sobie, jesteście w stanie funkcjonować i mierzyć się codziennie z życiem. Problem zaczyna się wtedy, gdy ognia jest za dużo i nie potraficie sobie z nim poradzić. Wtedy niewielka iskra wywołuje pożar waszej Duszy i waszego ciała. Wszystko zależy od tego, by moją energię spożytkować w rozsądny sposób. Jeśli macie jej w sobie dużo i nic z nią nie robicie, ona musi gdzieś znaleźć ujście. Wystrzeliwuje wtedy z was siejąc zniszczenie. Ranicie siebie lub innych. Nietrudno o poparzenia, jeśli ogień nie jest kontrolowany. Co innego jeśli dużą ilość ognia w sobie spożytkujecie na to, co jest pieśnią waszej Duszy. Jeśli robicie to, co kochacie - mój ogień spala się w dobrym celu. Jest wtedy niejako "pod kontrolą". Jest zużywany do tego, do czego służy, czyli do motywowania, popychania do działania. A zatem prosta zasada dla ludzi "ognistych" - zająć ręce, ciało i umysł pracą na rzecz Duszy, pracą która sprawia przyjemność. Wypełnić zajęcia radością, szczęściem i śpiewem. Wtedy mój żywioł zawsze będzie wam sprzyjał, zawsze będzie wam służył i wspierał was w rozwoju. Pamiętaj, jestem twoim sprzymierzeńcem, dlatego się dzisiaj pojawiłem. 

Dzisiaj usłyszałam też ważne zdanie od Dajamantiego, którego bardzo cenię: 
Zadałam mu pytanie skąd mam wiedzieć, czy rzeczywiście rozmawiam z Aniołem, Kamieniem, czy Zwierzęciem. Odpowiedział mi tak:
  • Aniu, nie ma różnicy Wszystko jest ze sobą połączone. Wszystko jest Jednym. Kamień jest Tobą, Anioł jest Tobą itd. To z czym dobrze się czujesz, sprzyja Twojej ewolucji. Taka jest główna zasada.
Powiedziałam, że to tak łatwo przychodzi, może za łatwo ? ...
  • Aniu pamiętaj! Najłatwiejsze rzeczy to te, które powodują  największe zmiany 
Powiedziałam, że czuję te zmiany niesamowicie.
  • Jeżeli czujesz je, trzymaj się ich rękami i nogami, a wątpliwości zostaw dla tych prawdziwie wątpiących. 
A zatem KONIEC wreszcie z moimi wątpliwościami. Oświadczam uroczyście, że nie zamierzam więcej wątpić w prawdziwość moich przekazów, czy się to komuś podoba czy nie :)

31 maja 2013
W ramach dzisiejszej medytacji pobiegłam sobie obejrzeć Zachód Słońca. Tak pięknie do mnie przemówił:



Zachody Słońca - dają tyle radości, cieszą wasze oczy swoim urokiem. Ładują swoimi intensywnymi kolorami wasze dolne czakry. Czerwień, pomarańcz i żółć wprowadzają harmonię w wasze ciało. Sprawiają, że nabieracie sił, by z radością wkroczyć w następny dzień. Jeśli tylko zechcecie skorzystać z dobrodziejstw Zachodzącego Słońca, codziennie macie do dyspozycji prywatną "elektrownię" i ładowanie akumulatorków zupełnie za darmo. Korzystajcie zatem :)

I jeszcze jeden cud dzisiejszego dnia:



Uwielbiam dostawać takie Znaki.

5 czerwca 2013
Dzisiaj na polanę przyszedł JELEŃ
Jestem dostojnym zwierzęciem, jestem strażnikiem lasu. Pojawiłem się dzisiaj przed tobą, żeby cię ostrzec, ostrzec przed tobą samą. Moją Uzdrawiającą Mocą jest obserwacja wszystkiego co mnie otacza. Baczna obserwacja i natychmiastowa reakcja. Jeśli wyczuję zagrożenie, daję sygnał do ucieczki. Daję sygnał do reakcji. Jestem też mistrzem wyczekiwania i wsłuchiwania się. Mój bystry wzrok z daleka dostrzega niebezpieczeństwo. Mam to, czego tobie brakuje. Nie wyczuwasz niebezpieczeństwa, dajesz się podejść jak dziecko, wpadasz w sidła zastawione przez swoją własną złość. Nie zauważasz momentu, kiedy należy wycofać się natychmiast. Nie zauważasz momentu, kiedy trzeba odpuścić i ratować własną skórę. Brniesz na oślep na własną zgubę. Jestem tu po to, by nauczyć cię umiejętnej obserwacji oraz tego, kiedy zareagować na niebezpieczeństwo znikając z pola widzenia osoby, która chce "ustrzelić" twoją energię. Nie daj się prowokować. Nie daj się złapać w pułapkę własnych, wygórowanych ambicji, które każą ci mieć zawsze ostatnie zdanie. Nie wdawaj się w potyczki słowne, szkoda twojej energii. Wycofaj się z honorem, pokaż swoją klasę. Zrób to z moim wdziękiem, wdziękiem Jelenia. Moja Uzdrawiająca Moc nauczy cię wyczuwać niebezpieczeństwo na kilometr. Wtedy nikt i nic nie będzie miało do ciebie dostępu. Wykorzystaj mój bystry zmysł obserwacji. Taki jest dzisiaj mój dar dla ciebie. 

To taka odpowiedź na moje pytanie, czemu ciągle daję się prowokować mężowi, czemu pozwalam sobie na wchodzenie w niepotrzebne kłótnie... 
Dziękuję Jeleniu, postaram się wykorzystać Twój Dar. 

6 czerwca 2013
Jesteśmy z rodziną na zlocie. Dzisiaj miałam dosyć nieprzyjemną dla mnie sytuację. Zostawiłam męża z córkami na chwilę. Jak wróciłam okazało się, że młodsza 2,5 letnia odeszła sobie gdzieś i przyprowadził ją ochroniarz ośrodka. Byłam bardzo zdenerwowana. Zrobiłam sobie później medytację. Poprosiłam mojego wilka, żebyśmy pobiegli gdzieś szybko i daleko. Dobiegliśmy na szczyt skały. Staliśmy tam zdyszani, patrząc w dół na rwącą rzekę. Nagle mój wilk zepchnął mnie ze skały. Gdy wydostałam się na brzeg, spytałam czemu to zrobił 


Wrzuciłem cię do rzeki, żeby ci pokazać co wyprawiasz. Wpadając do rzeki swoich emocji nie jesteś w stanie trzeźwo myśleć. Toniesz w gąszczu skotłowanych myśli, toniesz w gąszczu żali i pretensji do swojego męża. Podczas gdy musisz być jak ta skała, z której cię zepchnąłem. Musisz trwać nieporuszona, pewna siebie, pewna wszystkiego co cię otacza. Zachowanie twojego męża pokazuje ci tylko jakie jest twoje przekonanie na jego temat. Jest takie, że nie możesz mu zaufać, że nie potrafi prawidłowo zaopiekować się dziećmi i on ci to pokazuje. Zmień przekonanie, a zmieni się jego zachowanie. Musisz zobaczyć w nim skałę, w której masz oparcie zawsze i wszędzie. To zależy TYLKO od ciebie.

11 czerwca 2013
Wczoraj nie udało mi się zrobić medytacji. Wpadł mąż z pretensjami do mnie i całego świata. Położyłam dzieci i uciekłam na zachód słońca...



Było tak pięknie, w pewnym momencie przez pole przebiegła nawet sarenka



Zastanawiałam się czemu ciągle muszę znosić humory i zmiany nastrojów mojego męża. To takie męczące, takie niepotrzebne... W takich sytuacjach przypomina mi się niestety to, co powiedział kiedyś Dajamanti: "Jesteśmy tylko z takimi osobami, jakie pasują do nas wibracyjnie. Nie ma co się oszukiwać, że jesteśmy tacy uduchowieni i pełni światła, podczas gdy inni są ci źli. To nie tak... jeśli cały czas z nimi jesteśmy, znaczy pasujemy do siebie, mamy podobne wibracje".
I to mnie przeraża, czy naprawdę jest we mnie jeszcze tyle złości, że musi mi to być pokazywane w kółko i w kółko ? Pewnie tak... Smutne to dla mnie, ale zmusza też cały czas do pracy nad sobą. Wiem, że dzień w którym mój mąż nie będzie w stanie wyprowadzić mnie z równowagi będzie dla mnie wielkim świętem, hihihihihii :)
I wiem, że taki dzień kiedyś nadejdzie. W końcu mam Nauczyciela jednego z najlepszych, takiego jakiego sobie wybrałam...

12 czerwca 2013
Dzisiaj udało mi się zrobić medytację. W zasadzie już wcześniej wiedziałam kto się pojawi...
Oczywiście SARNA
Pojawiłam się na tym polu wczoraj nieprzypadkowo, wiesz przecież że nic się nie dzieje przez przypadek. Byłaś wtedy zbyt wzburzona, żeby odebrać moje przesłanie. Kojarzę ci się z płochliwością, ale to nie tak. Moją Uzdrawiającą Mocą jest łagodność, coś czego tobie często brak. Jesteś taka zadziorna, ciągle byś walczyła, udowadniała wszystkim i sobie, że sama dasz sobie radę. Odszukaj w sobie kobiecą łagodność, spuść z tonu, i pozwól sobie być delikatną kobietą. Nie jesteś facetem, kumplem swojego męża, z którym można zrobić wszystko. Jesteś KOBIETĄ, delikatną i kruchą. Pozwól sobie na to.Przy jego wybuchach złości i gniewu pokaż mu swoją łagodność, cicho i spokojnie pokaż, że cię to boli, że nie życzysz sobie takiego traktowania. Nie krzycz, nie wyciągaj pazurów - zachowaj łagodność Sarny. Życie nie musi być ciągłą walką i udowadnianiem kto ma rację. Nie jest ważne kto wygra. Ważny jest spokój twojej Duszy. A osiągniesz go tylko wtedy, jeśli uwolnisz się od potrzeby udowadniania, że to ty masz rację. Obudź w sobie swoją łagodność. Ja ci w tym pomogę. Pomyśl o mnie zawsze jak będzie ci potrzebna.

W zasadzie nie wiem co powiedzieć... chce mi się płakać...

16 czerwca 2013
Spotkałyśmy się w Łodzi – cudowne spotkanie, w którym główną rolę odegrały dla mnie Kobiety.

Siedziałyśmy we cztery, rozmawiając, słuchając, wspierając się wzajemnie. Taki nasz mały Kobiecy Krąg...
W pewnej chwili zobaczyłam, że na mojej sukience siedzi gąsienniczka. Zastanawiałam się, co chce nam przekazać. Nic mi nie przychodziło do głowy...
Postanowiłam spotkać się z nią w medytacji i zapytać co chciała nam powiedzieć.

Pojawiłam się tam, między wami dzisiaj po to, by pokazać wam jak wielką metamorfozę przechodzicie. Moją Uzdrawiającą Mocą jest umiejętność przeobrażania się. Ze zwierzątka, które pełza po ziemi, potrafię przeobrazić się w Cudownego Motyla, który swym urokiem cieszy oczy ludzi. Mało tego, oprócz tego, że zmieniam całkowicie swój wygląd i formę, zmieniam też sposób poruszania się. Nie pełzam już po ziemi z mozołem – fruwam tam, dokąd mnie oczy poniosą ciesząc się każdą chwilą. Jestem przykładem na to, że niemożliwe staje się MOŻLIWYM. Trzeba wam tylko uwierzyć, że wy też to potraficie. Skoro ja potrafię, wy tym bardziej. Moje skrzydła rosną powoli, rodzą się z mozołem, ale jak jestem gotowa staje się CUD i podrywam się do lotu. Tym i wy jesteście – CUDEM, który tylko czeka na to byście rozwinęły do końca swoje piękne skrzydła.

19 czerwca 2013 

Wracałam wieczorkiem z pracy. Już przy domu spojrzałam w niebo i zobaczyłam dwa nietoperze fruwające w podniebnym tańcu. Aż przystanęłam, żeby im się przyjrzeć. Ciekawa byłam czego chcą mnie nauczyć.


Naszą Uzdrawiającą Mocą jest idealne wyczucie otaczającego nas świata. Nie widzimy zbyt wiele, mimo tego mamy doskonałą orientację tego co się dzieje. Działamy jak sonary wyczuwające zbliżający się obiekt. Nauczyłyśmy się ufać swoim zmysłom i odczytywać informacje płynące z ciała. Gdyby nie ta umiejętność, pierwsza przeszkoda zakończyłaby nasze życie. Uczymy was wsłuchiwania się w sygnały płynące z ciała. Zaufajcie, że ciało doskonale wie co wam służy, a od czego macie się trzymać z daleka. Nauczcie się wychwytywać te sygnały, nauczcie się je interpretować. Wtedy nikt i nic nie jest w stanie was oszukać. Uczucie ucisku, bólu, ściśnięcia, zatykania, spłycenia oddechu, niepokoju - to wszystko sygnały świadczące o niebezpieczeństwie. Rozluźnienie, radosny dreszcz, czy głęboki oddech i uczucie radości, szczęścia - to sygnały, że jesteście na dobrej drodze. Zaufajcie swoim ciałom. 

22 czerwca 2013

Wyjechałam na zlot do Popowa. Piękne miejsce, Przyjaciółka Magda, wiele cudownych chwil w kontakcie z Naturą. Znalazłyśmy przepiękną polankę, przyciągnęła nas jak magnes, zawołały nas chyba brzózki rosnące tam i miękki dywan z mchu. Miejsce doprawdy magiczne, otulające wprost Miłością, niesamowity kontakt z Ziemią. Robiłyśmy zdjęcia, które nie oddają jednak uroku tego miejsca.



Te dwie piękne brzozy...



I cudownie puszysty dywan z mchu...


W pewnym momencie zapadła cisza i obie połączyłyśmy się z Matką Ziemią. 
Poczułam niesamowitą wdzięczność i popłynęły takie słowa...

Wdzięczność

Dziękuję Ci Matko Ziemio...

  • za Dar Życia
  • za miękkość Twoich traw
  • za wszystkie Twoje dzieci
  • za drzewa, które uczą nas skąd czerpać siłę
  • za deszcz, który rosi Twoje ciało
  • za wiatr rozwiewający Twoje włosy
  • za śpiew ptaków uczący nas radości życia
  • za zwierzęta pokazujące nas czym jest ich Uzdrawiająca Moc
  • za rzeki uczące nas, że życie cały czas płynie i nic nie jest constans
  • za chmury, w których odczytywać możemy znaki dla siebie
  • za słońce grzejące nasze Dusze i oświetlające nam drogę do Źródła
  • za każde uderzenie Twojego Matczynego serca
  • za Miłość, którą nas otaczasz
  • za Miłość, którą nas otulasz
  • za to, że Jesteś i cierpliwie znosisz naszą obecność...
To była cudowna chwila dla mnie...

23 czerwca 2013
Dzisiaj pełnia. Dzisiaj kończę pracę z Pierwszą Matką Klanową. To był cudowny miesiąc księżycowy. Te dni pokazały mi, że mam niesamowity kontakt ze światem Natury. Odzyskałam połączenie z Matką Ziemią. Uświadomiłam sobie jedną ważną rzecz: jeśli mam jakiekolwiek pytania, wątpliwości, zawsze mogę liczyć na pomoc Natury. Uświadomiłam sobie, że w ważnych dla mnie momentach ZAWSZE pojawia się zwierzę, gotowe przyjść mi z pomocą i przekazać cząstkę swojej Uzdrawiającej Mocy. To były dla mnie niezwykle ważne lekcje. Najważniejsze jest też to, że wykorzystuję te lekcje na co dzień. Naprawdę w chwilach wymagających uważności przypominam sobie czego uczyły mnie poszczególne zwierzęta. Wystarczy, że przypomnę sobie tylko sylwetkę, rodzaj energii jaka podąża za dany zwierzęciem, a jego lekcja już działa. Już jest we mnie. Już nie reaguję schematycznie, tak jak zawsze. Nauczyłam się niejako "wypadać z torów" przyzwyczajeń i schematów zachowania. Widzę jak pięknie to działa. Jak pomaga mi na co dzień w relacjach z innymi ludźmi. I to jest dla mnie największy Dar, jaki otrzymałam od Pierwszej Matki Klanowej. Świadomość, że nigdy nie jestem sama, że umiem rozmawiać z Krewnymi, że wspiera mnie nieustannie Matka Natura i wszystkie jej dzieci. 
Dziękuję Ci Rozmawiająca z Krewnymi. Wiem, że to dopiero początek naszej Przyjaźni. Dla Ciebie też mam Dar...


13 pierwotnych Matek Klanowych (Prolog)

Czytam teraz przepiękną książkę, książkę która zmienia mnie, moje życie, książkę z którą chcę pracować przez 13 księżycowych pełni - 13 pierwotnych Klanowych Matek. Jest w niej wszystko, jest w niej cała wiedza, która jest w nas. Najwyższy czas sobie o niej przypomnieć, pielęgnować ją w sobie, przyswoić tak, żeby dzielić się nią z innymi ludźmi, żeby stać się tym KIM JESTEŚMY W ISTOCIE. Czas odnaleźć swoją Moc, czas odnaleźć swoją wewnętrzną Wiedzę i Mądrość. Już czas...
Jest to książka, która w baśniowy nieco sposób opowiada o pierwszych Kobietach, które schodząc na Ziemię, stając się ludźmi przychodzą tu z pewnym zadaniem. Każda z nich poświęca życie na odnalezienie, dogłębne zrozumienie, zasymilowanie w sobie wiedzy o misji, z jaką tu przyszła. Każda z nich jest naszą Nauczycielką, każda reprezentuje jakiś aspekt nas samych. Jeśli chcemy ten aspekt w sobie rozwinąć, możemy poprosić ją o pomoc. Możemy  na podstawie jej doświadczeń, dojść do swojej wewnętrznej prawdy. Możemy mając ją za przykład odnajdywać własne sposoby rozwijania danego aspektu. Przyszło do mnie, że od pełni, do pełni pracować będę kolejno z każdą z Klanowych Matek. Powstanie w ten sposób moja własna książka, książka Mojego Życia, książka Mojej Duszy. Jest to dla mnie nie lada wyzwanie, biorąc pod uwagę mój słomiany zapał, ale wierzę że mi się uda :)


sobota, 25 maja 2013

Manawa

A to graficzny zapis mojego duchowego imienia MANAWA. Nawiązuje to też do Anioła Symboli, który mnie również, mam nadzieję czegoś nauczy...



Na razie nie do końca jest to dla mnie jasne i czytelne, ale wierzę że podświadomość pomoże mi rozszyfrować znaki.

A tu wzmocnienie kamieniami:



C.D.
Chyba podświadomość już pracuje, bo pociągnęło mnie dzisiaj do Arkturian i moją uwagę przykuł obraz p.t. Manifestacja. Są na nim symbole z mojego obrazka.

Intencja medytacji:
Pragnienia mojej duszy  manifestują się w mojej rzeczywistości.


Teraz tylko trzeba jasno określić pragnienia mojej Duszy i sprawa załatwiona :)
Najważniejsze z nich to:

  • Jak najlepiej i jak najpełniej wypełniać misję, z którą przyszłam tutaj, na Ziemię.
  • Malować obrazy, które coraz mocniej będą działały na ludzi, będą ich wspierać na ścieżce wewnętrznego rozwoju i transformacji. 
  • Odnaleźć w sobie spokój i harmonię, dzielić się tym z ludźmi, którzy mnie otaczają.
  • Sprawić swoją osobą, swoim nastawieniem, by mój Dom stał się naszą Świątynią, w której każdy będzie czuł szacunek i miłość do siebie i do każdego z osobna. 
  • Odnaleźć w sobie pełnię Mocy, odnaleźć wszystkie aspekty kobiecości.
  • Podążać śladem Klanowych Matek, rozwinąć w sobie wszystkie ich aspekty, stać się PEŁNIĄ.


PRAGNIENIA MOJEJ DUSZY MANIFESTUJĄ SIĘ W MOJEJ RZECZYWISTOŚCI

niedziela, 12 maja 2013

Kwarc z rutylem

Dzisiaj do medytacji wzięłam kwarc z rutylem. Znowu mnie przywołał.


Jestem Wenus, witaj w mojej krainie złotych włosów, złotych nici, z których każda prowadzi do innej historii, każda tka inny wzór, każda tworzy inny obraz tego co widzisz. Te złote nici, złote promyki można porównać do dróg jakie wybieracie w swoim życiu. Jest ich tysiące i każda w nich wyprowadzi was w inne miejsce. Każda z nich utka dla was inne życie. Jestem strażniczką tych nici, strażniczką dróg które wybieracie. Pomagam wybrać najlepszą dla was w danym momencie. Jeśli zapytacie mnie o radę, pomogę podjąć właściwą decyzję. Weźcie ten kamień do ręki zawsze wtedy, gdy musicie dokonać ważnego wyboru. Pierwsza myśl, pierwszy impuls, który się pojawi, będzie pochodził ode mnie. Będzie oznaczał, że to najlepszy dla was wybór. Zaufajcie tylko, że wam pomogę. Przywołajcie moją postać. Jestem Wenus, piękna kobieta o złotych włosach, w złocistych szatach. To wyobrażenie wystarczy żeby zaprosić mnie do waszej przestrzeni. Zjawię się zawsze gdy o to poprosicie.

Próbowałam znaleźć obraz podobny do tego, który widziałam. Ten jest najbliższy, z blogu Livii okazuje się:




sobota, 11 maja 2013

Medytacja z Agatem mszystym

Dzisiaj zawołał mnie agat mszysty. Słyszałam prawie to jego wołanie.


Wzięłam go do ręki i oprócz przyjemnego ciepła, poczułam też delikatne łaskotanie. Po czym momentalnie prawie pojawiła się Dalia...

Jestem Dalia, opiekunka tego kamienia. Witaj w moim magicznym lesie, witaj w krainie wróżek i elfów. Połóż się na miękkim mchu, wsłuchaj w rytm Ziemi, wsłuchaj się w odgłosy przyrody. Jeśli otworzysz maksymalnie wszystkie swoje zmysły dostrzeżesz świat zasłonięty dla ludzi na co dzień. Jeśli tylko sobie na to pozwolisz, ujrzysz oczami wyobraźni wielkie bogactwo mego magicznego lasu. Ujrzysz wróżki uganiające się wśród kwiatów, ujrzysz elfy radośnie tańczące na łąkach. Zobacz to wszystko oczami Duszy. Jesteśmy tu zawsze, jesteśmy dla was, jesteśmy dla ludzi o czystych sercach i otwartych umysłach. Życie jest bajką, tylko trzeba mu na to pozwolić. Trzeba umieć patrzeć oczami Duszy, oczami dziecka na wszystko co cię otacza. Pamiętaj, że zawsze jak weźmiesz ten kamień do ręki, możesz przenieść się do naszego świata siedząc na łóżku w swoim domu. Wystarczy, ze weźmiesz go w dłonie, przywołasz moje imię, zjawię się zapraszając cię w podróż do magicznego lasu. Wszyscy powitamy cię tu z radością.

Oczami Duszy zobaczyłam taki obrazek, nie było siły, buzia sama się uśmiechała :)


Cudownie pozytywny, magiczny kamień. Jakże się cieszę, że jest ze mną.

piątek, 10 maja 2013

Przesłanie od Labradorytu

Dzisiaj medytowałam z Labradorytem.


Jestem Lama - opiekun kamienia, kamienia który współgra z twoim sercem, kamieniem w którym bije też serce Matki Ziemi. Pracując z nim łączysz się z Gają i poprzez tą pracę wspierasz ją w rozwoju. Staraj się zawsze dopasować bicie swojego serca do bicia serca Matki Ziemi. Wchodząc z nią w synchronię wiele otrzymujesz. Jej rytm, jej tętno pomaga ci ustabilizować, zharmonizować własne życie. Docierasz do swoich korzeni, a to sprawia, że jesteś silniejsza, stajesz się jak dąb, który czerpiąc z głębokich pokładów Ziemi, czerpiąc z jej odżywczych soków, staje się drzewem pełnym siły i wewnętrznej mądrości. Łącząc się z Ziemią poprzez ten kamień wrastasz coraz mocniej energetycznymi korzeniami wgłąb Ziemi. One odżywiają twoją Duszę dając ci siłę i mądrość dębu. Dadzą ci też spokój i pewność, że wszystko co robisz ma swój cel i swoje znaczenie. Będziesz jak skała, która niezachwianie trwa w swoich postanowieniach. Nabierzesz mocy, stabilności i wytrwałości. Jestem tu by połączyć cię z twoją Duszą, z rdzeniem twojej istoty. A zadziać się to może tylko przy pełnym miłości połączeniu z naturą, połączeniu z sercem Matki Ziemi.

Zapytałam też o imię mojej Duszy, o moje duchowe imię. Usłyszałam MANAWA.
Zapytałam wujka google, czy wie coś na ten temat. Znalazłam coś tak pięknego:


Okazuje się, że jest to jedna z zasad Huny, mówiąca o tym że: Moc ma tylko chwila obecna.

Koncentracja na chwili obecnej ma bardzo wiele zalet:
1. Teraz możesz zmienić swoje położenie i działać
2. Teraz możesz podjąć decyzję
3. Teraz możesz się skontaktować ze swoimi uczuciami i potrzebami
4. Teraz najsilniej możesz odczuć piękno tego, co cię otacza
5. Teraz pozwala na uwolnienie się od stresów związanych z przeżywaniem czegoś co już było (i nie istnieje) albo jeszcze się nie stało (i tak naprawdę nie wiadomo czy się stanie)
6. Teraz daje moc, bo jest koncentracją na tym co jest możliwe, wykonalne i prawdziwe

Hmmm, podoba mi się bardzo, bo wiem, sprawdziłam na własnej skórze jak bardzo jest to istotne. Skrzywiłam się jak usłyszałam to imię... ale to tylko pewnie ego się skrzywiło :) Teraz już mi się podoba...bardzo :)

JESTEM, znalazła jeszcze coś innego:

Te wzory również są bardzo podobne do tych, które widziałam we wspólnej medytacji.

A tu, jakby serce Kwiatu.... Kwiatu Życia...mojego Kwiatu...